Iran - kraj inny niz myslisz!

Qom, spotkanie z Imamem
Dwa dni temu bylismy w Qom, najbardziej religijnym miescie tego panstwa, gdzie pewien imam zacytowal nam innego imama. Mowil on, ze nie wazne jest to, co sie uslyszy, ale to, co sie zobaczy. Te slowa idealnie pasuja do Islamskiej Republiki Iranu. przyjechalismy tutaj z bagazem stereotypow, ktore codziennie obalamy.

Z Teheranu pojechalismy do Qom i Kashan, a nastepnie naszym kierunkiem podrozy byl Esfahan, w ktorym jestesmy 2 dni.



W Iranie czujemy sie bezpiecznie. Wszyscy sa bardzo przyjazni i pomocni. Wystarczy, ze stoimy na ulicy 15 sekund a juz otacza nas kilka osob, ktore chca nam pomoc - wskazac droge, zawiezc, umowic sie, doprowadzic do celu, a nawet zaprosic na herbatke.

Ania, co prawda, w Teheranie jezdzila w metrze w przedzialach przeznaczonych tylko dla kobiet, ale nie narzekala i zdecydowanie bardzo dobrze sie tam czula - wiecej miejsca, ciekawe znajomosci i handel, ktory rozwijal sie na kazdej stacji. Mowi, ze w Iranie czuje sie czasami jak uboga krewna patrzac na te wszystkie piekne, zadbane, umalowane, wyzwolone muzulmanki na obcasach.

W tym otoczeniu Piotrek, Wojtek i Jarek czuja sie wysmienicie.

Nigdy w zyciu nie jezdzilismy tyle taksowkami, nie jadalismy tak czesto w tak dobrych restaruracjach i nie spalismy w tak wysokiej klasy hotelach - a to wszystko za kilka dolarow.

Najwiekszym problemem dla nas jest zdobycie jedzenia i wody w ciagu dnia - Ramadan w pelni i wszystkie sklepy i restauracje otwieraja sie po zachodzie slonca. Jak juz uda nam sie zakupic wode to musimy ja pic tak, aby nikt nie widzial.

Jesli potrzebujesz dywan to przyjedzi do Esfahan. Piekne perskie dywany sprzedaja tutaj juz za 50 euro. W kazdym miescie obowiazkowo odwiedzamy bazar, gdzie kupujemy kurdysjkie spodnie (bardzo wygodne) za 3 dolary, bawelniane koszule i oryginalne conversy za 24 PLN. Piotrus w bawelnianej koszuli koloru bialego wyglada w polaczeniu z kurdyjskimi spodniami i swoim kapelusikiem jak szwajcarski chlopiec, ktory wlasnie idzie pasac owce.

Ania w swojej nowej chuscie kupionej w Teheranie spedza kazdy dzien i noc nie mogac zachwycic sie jej pieknem.

Wojtek natomiast codziennie poszukuje kontaktu z Zachodem poprzez Facebooka, co w Iranie idzie dosyc opornie, ale wczoraj dwie piekne Iranki zdradzily mu sekret i dzisiaj Wojtek osiagnal sukces - przechytrzyl system i zalogowal sie na facebooka przez iranski serwer!

Jarek zas biega po miescie w swoich brazowych kurdyjskich spodniach zakupionych w Kashan i robi miliony zdjec, ktorej po powrocie do Polski wrzuci na natemat.pl.

Wszyscy dobrze sie bawimy - jutro jedziemy do Shiraz, a nastepnie do Persepolis.

Jak tylko znajdziemy jeszcze Internet to umiesmy kolejny wpis.
Tymczasem juz teraz polecamy wyrobic sobie wize i przyjechac do tego pieknego
kraju, w ktorym mieszkaja niesamowici ludzie!
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Iran
Trwa ładowanie komentarzy...